Recenzja: Nneka “Soul is Heavy”

To już trzeci studyjny album Nneki,  który niezmiennie zaskakuje i zwala z nóg. Śmiem twierdzić że jest to jej najlepszy album, a biorąc pod uwagę fakt że No Longer at Ease był lepszy od debiutu, aż strach się bać jak genialny będzie krążek numer 4. Nie wybiegajmy jednak zbyt daleko do przodu, i zajmijmy się tym co mamy.

Soul is Heavy jest albumem zdecydowanie bardziej melodyjnym i zróżnicowanym niż poprzednie dwa, dzięki czemu staje się łatwiejszy w odbiorze. Obok utworów mocnych, zakorzenionych w reggae, jak otwierający wydawnictwo Lucifer, znajdziemy spokojniejsze ballady (Shining star i Restles), oraz charakterystyczne już dla Nneki kawałki soulowo – hip-hopowe (Don’t even think, Soul is Heavy). Zabrakło natomiast elementów typowo nigeryjskich, silnie obecnych dotychczas w jej twórczości, tutaj pojawiające się dopiero w zamykającym album Still I Rise. Zastąpiły je natomiast brzmienia dotąd raczej nie pojawiające się na jej płytach, instrumenty smyczkowe i gitara akustyczna. Zdecydowanie więcej jest też instrumentów klawiszowych. To bardzo dobrze, gdyż nawet najgłębsza studnia, zbyt często użytkowana w końcu wyschnie, a powielanie ciągle tych samych schematów jest nudne. Nneka jest artystką przez duże A, i rozwija się nie tylko muzycznie, ale też wokalnie, wędrując po dolinach i wyżynach skali swojego głosu. Piosenkarka dojrzała również emocjonalnie. Nie rzuca się już z przysłowiową motyką na czołgi, wykrzykując swój ból, co oczywiście też jest obecne (już w utworze z numerem 1 na traciliście, słyszymy że nieważne czy to dolar, euro czy też yen, bo chmury są wciąż szare, a wy chcecie byśmy uwierzyli że kochacie nas bardziej niż siebie samych), ale spokojnie rozmawia z Bogiem, pytając czy ją kocha, czy widzi co się dzieje tu na dole i gdzie się podziewa. Miłą niespodzianką jest utwór V.I.P., który to piosenkarka śpiewała wspólnie z publicznością podczas koncertów dwa lata temu.

Jeśli wam też ciąży dusza, to koniecznie musicie posłuchać tego albumu, a na pewno będzie trochę lżej. Jeśli szukacie naprawdę dobrej muzyki, to nowa Nneka powinna znaleźć się w waszym odtwarzaczu. Natomiast jeżeli wybieracie się na któryś z listopadowych koncertów, to waszym obowiązkiem jest poznanie tego wydawnictwa na wskroś, tak by zapamiętać słowa, i wtórować piosenkarce na żywo.